piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział dziesiąty. 'Drogi pamiętniku, jego oczy są koloru oceanu.'

- Chcę wrócić do domu - wyszeptałam, kiedy nadal trwaliśmy w uścisku.
- Nie, najpierw muszę załatwić coś z Louisem.
Wzdrygnęłam się i momentalnie wstałam.
Zaczęłam kręcić przecząco głową.
- Nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia - powiedział twardo.

Ludzie patrzyli na nas z ukosa, kiedy tak szliśmy - ja w samej sukience, bez butów (które gdzieś zgubiłam) z lekko czerwonymi ramionami przez ręce Nialla i on cały we krwi. Chciałam niezauważalnie mu się wymknąć i iść do domu, ale zorientował się, złapał mnie za przedramię i pociągnął mnie w kierunku swojego mieszkania, skąd nadal dudniła muzyka.
Niall wwlókł mnie za sobą do domu. Wszyscy skupili swoją uwagę na nas. Wyraźnie się tego nie spodziewali.
- Horan, miałeś wrócić z piwem, nie z laską - odezwał się jakiś głos.
Niall nic sobie z tego nie robiąc przeszedł przez pokój i wyciągnął kabel z gniazdka, odcinając tym muzykę.
- Koniec imprezy.
Wszyscy wydali jęk niezadowolenia, jednak po około 15 minutach było już pusto. Zostało tylko kilku chłopaków.
- Niall, co ty wyprawiasz? - spytał wysoki szatyn o intensywnie brązowych oczach.
- Muszę coś z kimś załatwić. Idźcie chłopaki, ale Lou zostaje.
- Spoko, narka - rzucili i wyszli zostawiając naszą trójkę samotnie.
Bałam się co teraz będzie.
- O co chodzi Ni? - spytał Louis.
Niall nie odpowiedział, tylko złapał go za koszulkę i przyparł do ściany.
- Lou, jesteśmy przyjaciółmi, ale teraz to już kurwa przegiąłeś! Załatwiaj swoje sprawy sam!
- O-o co ci chodzi? - spytał speszony Louis.
- O Jamesa i Hougha!
- Cholera... - zaklął szatyn.
- Louis, to jest dziewczyna, ona sobie nie poradzi, my tak, bo jesteśmy facetami, ale to jest tylko mała, krucha dziewczyna! - przewrócił Louisa.
- Niall, przestań! - wrzasnęłam i do nich podbiegłam.
- Ashley, nie wpierdalaj się teraz! - warknął.
- Zostaw go, to nie jest jego wina - do oczu napłynęły mi łzy.
- Na pewno?! Nie rozwiązał sam swoich spraw, czy do ciebie jeszcze nie dotarło, że oni mogli cię zabić?! - kopnął go w udo.
- Niall, nie rób tego! - krzyknęłam i próbowałam odciągnąć go od niego.
Louis wstał.
- Hej, hej, hej, Niall, ja nie wiedziałem, że oni wiedzą o Ashley... - zrobił unik, kiedy Niall próbował przywalić mu w nos.
- Nie obchodzi mnie to.
- Niall! - złapałam go za nadgarstki i próbowałam sprowokować, aby na mnie spojrzał.
To są chwile, kiedy trzeba bronić swojego. Jeśli nic nie zrobię, to on może go nawet zabić.
- Proszę cię.
- Zamknij się - warknął i wyrwał swoje ręce z mojego uścisku.
Ani razu od początku nie spojrzał na mnie.
Wstrzymałam oddech, kiedy zobaczyłam, jak jego pięść ląduje na twarzy Louisa. Nie mogłam na to patrzeć.
- Niall, do cholery, uspokój się - warknął Louis, ale nadal wydawał się być nieprzejęty tym, że jego policzek jest cały czerwony, a z nosa pociekła mu krew.
Tym razem druga pięść Nialla wylądowała na jego policzku - dla odmiany lewym.
Płakałam coraz mocniej, zaczęłam wręcz dławić się łzami.
Cholera, cholera, cholera.
Co ja mam teraz zrobić?
Jestem za niska, chuda, mała, wątła...
Nie dam rady postawić się facetowi.
- Czy ty możesz przestać dramatyzować?! - tym razem odwrócił swoją uwagę od Louisa i spojrzał na mnie wrogo, zaciskając ręce w pięści. - Co ci do cholery jest, ciągle tylko byś beczała! Jakoś nigdy wcześniej tego nie robiłaś!
Teraz albo nigdy. Raz się żyje.
- Bo nie chciałam wychodzić na słabą. Dawać ci tej satysfakcji. Tyle razy próbowałeś mnie złamać i za każdym razem ci się to kurwa udało! Ale ja nie dałam tego po sobie poznać. To przez ciebie kurwa, ciebie płakałam całymi nocami! Próbowałeś zrobić ze mnie gówno, upokarzałeś mnie, ale znalazłam w sobie jeszcze odrobinę siły, aby nie rozpłakać się przed tobą! Nie dałam się poniżyć. I teraz, gdyby nie ci ludzie i to, że chcesz zrobić Louisowi krzywdę, prawdopodobnie moje policzki byłyby suche!
- Zawsze grałaś i nie musiałaś mi tego wcale mówić! Nie jestem ślepy!
- Chyba jednak jesteś! Jesteś ślepy na ludzkie uczucia! Nie obchodzi cię, czy kogoś zranisz czy nie! Ty po prostu mówisz to co przyjdzie ci na język, nie myśląc o konsekwencjach!
- Życie z myślą o konsekwencjach jest dla niewolników. Ja się na to nie piszę! Ale komu ja to mówię, przecież ty nie wiesz co to 'ryzyko'.
Jego słowa z jednej strony trochę raniły. Ale z drugiej byłam zadowolona, że odwrócił swoją uwagę od Louisa.
A ten biedak tymczasem leżał na podłodze i chyba był nie do końca świadom, co się wkoło niego rozgrywa.
Musiał mocno oberwać od Nialla.
- Doprawdy? Wielu rzeczy o mnie nie wiesz i próbujesz mnie oceniać!
- Bo się do wszystkiego wtrącasz!
- To nie jest powód! Jesteś pieprzonym egoistą!
- Jesteś okropna! Nie prosiłem o powtórkę z rozrywki! Ty umiesz się ze mną tylko kłócić!
- Masz rację! Umiemy się tylko kłócić! Ja wychodzę - obróciłam się na pięcie, ale zostałam zatrzymana przez silne ramię.
- Nigdzie sama nie idziesz!
- Nie mam zamiaru robić czegoś, co ty mi każesz!
- Jesteś chora psychicznie? Dopiero chcieli cię zabić, a ty masz zamiar iść do domu sama!?
- Nie jestem dzieckiem, Horan! Od twojego domu do mojego tylko kilkanaście metrów, ogarnij się!
- Nie! Nie idziesz sama i koniec!
- Zdecyduj się palancie! Zdecyduj się, czy mnie nienawidzisz czy się o mnie troszczysz!
Ok, to zabrzmiało... dziwnie.
Nic nie odpowiedział.
Widziałam jak zaciska zęby, a jego mięśnie się napinają pod materiałem czarnej koszulki.
- Nie pogrywaj sobie ze mną!
- A co, uderzysz mnie?! Ty niczego innego nie umiesz, prawda? Tylko rozwiązywać konflikty przemocą i raniąc słowami!
Spojrzałam w dół.
Gdzie jest Louis!?
Niall powędrował wzrokiem za moim.
- Kurwa gdzie on jest? - wymruczał niezadowolony. - Dobra, znajdę go później. Odprowadzę cię - powiedział cicho, unikając mojego wzroku.
Nie odezwałam się, tylko ruszyłam w stronę drzwi. Poszedł za mną. Nacisnęłam na klamkę i ruszyłam do przodu, jednak o czymś sobie przypomniałam, więc energicznie się obróciłam, przez co wpadłam na blondyna. Spuściłam wzrok i go wyminęłam.
- Dokąd idziesz? - spytał zniecierpliwiony.
- Ubrudziłeś mnie rękoma. Nie chcę, żeby babcia przeprowadzała ze mną wywiad. Gdzie jest łazienka?
- Po schodach i na prawo.
Pobiegłam na górę i zamknęłam się w łazience. Odkręciłam kran i zaczęłam zmywać krew ze swoich ramion. Wspomnienie tego uścisku wywołało we mnie wstrząs obrzydzenia. On jest okropny.
Jak ja się pokażę dziadkom? Mam doły pod (czerwonymi) oczami, potargane włosy i sukienkę rozdartą z jednej strony. Zmyłam z polików zaschły tusz, który dawno spłynął z moimi łzami.
Wytarłam ramiona i twarz ręcznikiem, i powoli opuściłam łazienkę.
- Możemy iść - oznajmiłam, kiedy znalazłam się na dole.

Nie odzywaliśmy się do siebie w drodze do mojego domu. Dobrze, że to tak blisko, w innym wypadku nie zgodziłabym się, żeby mnie odprowadzał. Stanęłam pod drzwiami mojego domu. Patrzył mi w oczy. Zobaczyłam w nich coś nowego. Coś dzikiego. Tylko nie wiem, czy w pozytywnym, czy raczej negatywnym sensie tego słowa. Nadal patrząc mu w oczy przekręciłam klucz w drzwiach. Nie odrywałam wzroku od jego tęczówek, bo było w nich dzisiaj coś hipnotyzującego. To przeszywające spojrzenie... ono... było... całkiem ok. Całkiem przyjemne. Jakby tu i teraz stał przede mną inny Niall. Nie ten, który zawsze mnie ranił. Jakby nasza przeszłość wyglądała inaczej. Lepiej.
Czemu nadal tak stoimy i gapimy się na siebie?
I... co by się wydarzyło teraz, gdyby rzeczy z przeszłości nigdy się nie wydarzyły?
Ashley, stój, nawet byś z nim tu teraz nie stała, gdyby nie było przeszłości.
Chyba.
Zamrugałam kilkakrotnie i nadal nie odrywając oczu od jego uchyliłam drzwi, po czym za nimi zniknęłam.
Uff. To było... bardzo dziwne.

Poszłam do pokoju i spojrzałam na zegarek. Po 12:00. Otworzyłam pamiętnik. Nie napisałam o ludziach, którzy chcieli mnie zabić, o kłótniach, które odbyłam dzisiaj z Niallem. Skupiłam się tylko na jednym.

Drogi pamiętniku,
Jego oczy są koloru oceanu. Chociaż... może to złe określenie. Takie błahe, nudne, oczywiste. Jego oczy są jak... Jak niebo w letni poranek. Jak napój dodawany do drinków. Jak krajobraz w Arktyce. Lub jak niezapominajki. Jeden z kolorów tęczy. Błękitne.

___________________________________________________________________
Cześć misie, jak rozdział? Bo według mnie szału nie ma.
Nie podoba mi się ten rozdział. Ale czekam na Wasze opinie.

Czytasz = skomentuj!

Turkusowa

11 komentarzy:

  1. uda mi się skomentować pierwszej? :/
    no to ten
    *tu chwila zastanowienia*
    musisz mieć aż taki talent pisarski? ;-; nie wiem co to opowiadanie ma w sobie, ale tak mi się spodobało, że jeju. :c
    czekam z niecierpliwością na następny, życzę weny
    @dexapico

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
    Myślauam, rze sie pocałujom <3 ( bk bk )
    Normalnie dkcskldnvlvnlfvnsfjvnv
    Chcę więceeeej!
    Teraaaaz!!!
    Choooooooooooooooooooooolerciaaaa <3
    Co to opowiadanie ze mną robi? ebhekbehb :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu ci się nie podoba jest świetny a zwłaszcza opis oczu Nialla...czekam na nexta xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. Co ?! To już koniec o.o haha ja się zaczytałam wszystkie rozdziały a tu nie ma dalej xD

    Podoba mi się :)

    Informuj mnie kochanie xx

    @KsiezniczkaJusa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow wow wow *o*
    dajesz dziewczyno!
    ja chcieć więcej! hihihihihi
    rozdział mega... może jest trochę nudny ale nie taki jak moje rozdziały xd (wdł. mnie - od moich można lekko zwariować xd)
    ja chcieć więcej! hihihihi
    nie chce mi się rozpisywać więc to na tyle aniołku xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz nominację do Libster Award.
    Więcej tutaj: http://bad-boy-and-bad-girl-fanfiction.blogspot.com/p/nominacja_8.html
    P.S mega, mega, mega zajebisty blog xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Już nie mogę doczekać się następnego :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie masz konta, a chcesz skomentować zaznacz Anonima.
Jeśli chcesz być informowana/y o rozdziałach → http://she-is-different.blogspot.com/p/informowani.html